Interwencje artystyczne - przyszłość relacji kultury i biznesu?

Data publikacji: 11.06.2014
10 minut
Interwencje artystyczne, to takie współdziałanie organizacji kultury i przedsiębiorstwa, którego celem jest „kształcenie” w pracownikach firmy myślenia kreatywnego, zachęcenie ich do przełamywania schematów w codziennej pracy i wykorzystywania technik związanych z pracą artystów, np. improwizacji.

W kwietniu wykład gościnny w Galerii Kordegarda (na zaproszenie Narodowego Centrum Kultury) wygłosił Giovanni Schiuma, dyrektor Innovation Insights Hub (IIH) na University of the Arts w Londynie oraz wykładowca w obszarze zarządzania i innowacji, m.in. na Cambridge University. Kierowana przez Schiumę pracownia (IIH) koncentruje się na badaniu związków między kreatywnością a innowacyjnym zarządzaniem. Fakt, że tego typu projekty badawcze prowadzone są na uczelni artystycznej jest nowością, jak również wskazuje na coraz bardziej popularyzujący się kierunek myślenia o sztuce jako „źródle kreatywności”.

Schiuma w Polsce gościł nie po raz pierwszy. Zaproszenia płynące ze środowisk artystycznych otrzymuje ze względu na status jednego z niewielu ekspertów w obszarze tzw. interwencji artystycznych w biznesie. Interwencje artystyczne, to takie współdziałanie organizacji kultury i przedsiębiorstwa, którego celem jest „kształcenie” w pracownikach firmy myślenia kreatywnego, zachęcenie ich do przełamywania schematów w codziennej pracy i wykorzystywania technik związanych z pracą artystów, np. improwizacji. Tego typu współpraca zakłada sytuację win-win na nowych zasadach, wzbogacając stereotypowe relacje kultury i biznesu, w ramach których sponsorowany podmiot kultury promuje swego darczyńcę na plakatach i ulotkach.

Temat interwencji artystycznych jest wciąż słabo rozpoznany tak w Polsce, jak i w Europie. I choć nie brakuje organizacji polskich i zagranicznych, które podejmują tego typu przedsięwzięcia, funkcjonują one w odosobnieniu. Wyraźnie zaznacza się również luka w literaturze dotyczącej tej formy relacji kultury i biznesu. W raportach lub czasopismach naukowych publikowane są studia przypadku, opierające się na raczej entuzjastycznych ocenach ludzi kultury oraz pozytywnych reakcjach menadżerów biznesu, którzy początkowo odnosili się do całej sprawy sceptycznie, ale ostatecznie przekonali się, że TO działa. Ze względu na tę lukę książka Schiumy „The Value of Arts for Business”, mimo mogącego budzić wątpliwości miejscami „życzeniowego” podejścia, jest ważną publikacją.

Europa jest „za”

Mimo, że interwencje artystyczne pozostają niszowym sektorem usług, budzą coraz większe zainteresowanie, między innymi władz europejskich. Komisja Europejska dała temu wyraz podczas Europejskiego Forum Kultury w listopadzie 2013 roku, wskazując na interwencje artystyczne jako jedno z rozwiązań w zakresie tworzenia nowych modeli finansowania kultury. Próby eksperckiego podejścia do tematu zostały podjęte przez Radę Unii Europejskiej, która w ramach realizacji Work Plan for Culture 2011-2014 powołała grupy pracujące na zasadzie Otwartej Metody Koordynacji (ang. Open Method of Coordination – OMC). Metoda ta polega na międzyrządowym tworzeniu i wdrażaniu strategii przez przedstawicieli państw członkowskich. Obowiązuje ona zwłaszcza w obszarach, w których Unia Europejska nie stosuje bezpośrednich dyrektyw. Jednym z tych obszarów jest kultura, której zarządzanie władze UE pozostawiają krajom członkowskim, wykazując aktywność jedynie w postaci tworzenia programów pomocowych, takich jak program Kreatywna Europa.

Rada Unii Europejskiej powołała grupy OMC w różnych dziedzinach, miedzy innymi mobilności artystów, wypożyczania dzieł sztuki między instytucjami, partycypacji kulturalnej. Jedna z grup zajęła się kwestią interwencji artystycznych, które, według definicji Rady, „pozwalają na transfer kreatywności z sektora kultury do innych, między innymi edukacji, nauki i instytucji publicznych”. Interwencje artystyczne, nazywane również partnerstwami kreatywnymi (brak spójności definicyjnej ujawnia różnorodność podejść do tematu i nieścisłości metodologiczne), to zatem nie tylko relacje kultury i biznesu, ale obejmują obszar znacznie szerszy, na co wskazuje Annamari Laaksonen, która dla IFACCA (International Federation of Arts Councils and Culture Agencies) opracowała raport o partnerstwach kreatywnych (sama nazywa je „intersekcjami”, ang. intersections). Według Laaksonen, transfer kreatywnego myślenia zachodzi przed wszystkim między organizacjami artystycznymi i placówkami edukacyjnymi. Jednym z przykładów jest inicjatywa współfinansowana przez Radę Sztuki Anglii (program Creative Partnerships ), polegająca na współpracy nauczycieli oraz przedstawicieli „kreatywnych”: artystów, architektów, naukowców, w celu zainspirowania uczniów. Program został pomyślany na dużą skalę, w latach 2002-2011 objął bowiem ponad milion młodych ludzi i 90 tysięcy nauczycieli. Laaksonen wskazuje również na inne pola intersekcji, m.in. działalność artystów w szpitalach, akcjach ekologicznych, kampaniach na rzecz pokoju i włączenia społecznego, a także w obszarze nauki, czego przykładem jest australijski Program Synapse , polegający na współpracy naukowców i artystów (np. choreograf uczestniczy w badaniach funkcji przestrzennych w tańcu). Laaksonen wspomina również o intersekcjach sztuki i biznesu, wskazując na badania przeprowadzone przez Dr. Ariane Berthoin Antal z WZB Social Science Research Center w Berlinie. Dyrektorem pionu badawczego WZB jest znany czytelnikom bloga „kultura się liczy” prof. Michael Hutter.

W raporcie “Artistic interventions in organizations: Finding evidence of values-added” Antal analizuje 268 publikacji i wskazuje na pozytywne efekty interwencji artystycznych. Opiera się przy tym głównie na entuzjastycznych ocenach menadżerów, którzy jako rezultat interwencji artystycznych wskazują, m.in. wzmożoną produktywność i efektywność, zaangażowanie pracowników i lepszą reputację firmy. Choć interwencje artystyczne traktowane są wciąż jako nieco enigmatyczna forma współpracy, menadżerowie, według Antal, sięgają po nią coraz częściej, pragnąc „tworzyć innowacje poprzez innowacyjne działania”.

Wiele obietnic, mało dowodów

Wnioski z raportu Antal brzmią obiecująco, a jednak tego rodzaju opracowania wciąż budzą niedosyt. Autorzy podobnych publikacji, w znacznej większości reprezentanci sektora kultury, prezentują złożone modele, wiele obiecując uczestnikom programów kreatywnych. Wśród tych obietnic dominuje rozwój, zarówno na poziomie operacyjnym, m.in. poprzez skuteczniejsze zarządzanie ludźmi w duchu pracy grupowej, jak i indywidualnym pracowników, poprzez kształcenie twórczego nastawienia do rozwiązywania zadań. Wielu tym obietnicom brakuje jednak podstaw empirycznych. Ankiety ewaluacyjne prowadzone wśród uczestników kreatywnych spotkań są jedną z możliwych, ale z pewnością niewystarczającą metodyką badawczą. Z jednej strony, opierają się na subiektywnych doznaniach zainspirowanych do twórczego działania „białych kołnierzyków”, których zapał jest wiarygodny, ale czy ma realny wpływ na zachowanie w pracy? Z drugiej, kwestią problematyczną dotyczącą szkoleń kreatywnych (i szkoleń w ogóle) jest pytanie o trwałość efektów i tego, co pozostanie, gdy artyści opuszczą biurowce.

Przede wszystkim zaś z ostrożnością należy traktować pomysł traktowania interwencji artystycznych w kategorii nowego modelu finansowania kultury. Interwencje artystyczne są formą usług świadczonych przez artystów na rzecz biznesu, i właśnie jako usługa, a nie działalność artystyczna, powinny być rozumiane. Mogą stanowić uzupełnienia aktywności zawodowej, ale mają niewiele wspólnego z tworzeniem sztuki. Organizacje europejskie, takie jak szwedzki TILLT, czy hiszpańskie Conexiones Improbables kontraktowo zatrudniają i szkolą artystów chętnych do prowadzenia warsztatów kreatywnych. Znacznie rzadziej tego typu usługi rozwijają zaś instytucje kultury, które nie posiadają środków do szkolenia artystów, przede wszystkim koncentrują się na celach kulturalno-społecznych, do których nie należy świadczenie usług partnerom biznesowym. Interwencje artystyczne mogłyby stać się interesującą alternatywą dla tradycyjnej oferty sponsorskiej. Jednak brak wiarygodnych dowodów na ich skuteczność, a także niedobór zasobów w postaci wiedzy i doświadczonych ludzi sprawia, że ta forma współpracy wciąż pozostaje w fazie eksperymentu.

dr Kamila Lewandowska