Tłum finansuje kulturę

Data publikacji: 18.11.2014
9 minut
Crowdfunding to w Polsce wciąż zjawisko nowe i niezbadane – twierdzą organizatorzy pierwszego w Polsce CrowdFestivalu, który odbył się 8 listopada w Warszawie. Choć liczba projektów finansowanych społecznościowo rośnie, ta forma wspierania kultury wciąż nie została unormowana prawnie przez ustawodawcę.

Crowdfunding to społecznościowa forma finansowania przedsięwzięć, także kulturalnych. Polega na gromadzeniu środków na specjalnych platformach Internetowych, na których twórcy prezentują swoje inicjatywy. Jak działają serwisy crowdfundingowe? Wszystko zaczyna się od twórcy, który ma pomysł i potrzebuje środków na jego realizację. Zamieszcza projekt na portalu, dodaje opis, zdjęcia i filmy promocyjne. Ustala kwotę, jaka jest potrzebna do realizacji projektu. Jeśli uda się zebrać potrzebną kwotę, serwis crowdfundingowy przekazuje ją twórcy, a ten może rozpocząć realizację projektu. Podstawową cechą tego typu portali jest działanie na zasadzie „wszystko albo nic”, co oznacza, że twórca otrzyma pieniądze tylko wtedy, gdy uda mu się uzbierać całą sumę. Jeśli tak się nie stanie, pieniądze wracają do darczyńców.

Budowanie relacji offline

Kluczem do sukcesu jest skuteczne promowanie własnej inicjatywy – przekonywała podczas CrowdFestival Wiktoria Mikowska, koordynatorka serwisu wspieramkulture.pl. Filmy prezentujące projekt muszą być atrakcyjne, ale niedługie (maks. 3 min.), a opisy projektu powinny zawierać elementy personalne, bo wówczas jesteśmy bardziej wiarygodni. Kolejnym elementem są prezenty, które otrzymują darczyńcy za przekazywanie określonych kwot. Są one niezmiernie istotne, bo nawet, gdy darczyńca zdecyduje się wesprzeć nasz projekt, to czynniki emocjonalne mogą stracić na znaczeniu w trakcie procesu dokonywania przelewu. Wówczas dochodzi do głosu zdrowy rozsądek i darczyńca zaczyna zastanawiać się „co będę z tego miał”.

Bardzo ważne jest również, aby nie poprzestawać na umieszczeniu projektu na portalu, ale podejmować własne wysiłki promocyjne. Najważniejsze jest budowanie wokół projektu własnej społeczności i warto w tym obszarze korzystać z doświadczeń innych twórców. Jednym z dobrych przykładów jest projekt Wisłaki, polegający na stworzeniu kolekcji ubrań wyprodukowanych z ekologicznej bawełny. Na ubraniach pojawiły się ilustrację nadwiślańskich zwierząt będących pod ochroną. Zespół tworzący projekt bardzo aktywnie włączył się w jego promocję, m.in. pozwolił członkom społeczności uczestniczyć w procesie projektowania ubrań oraz organizował dla nich nadwiślańskie wycieczki. Należy pamiętać również, że komunikacja z darczyńcami nie kończy się w momencie realizacji projektu. Podziękowanie i informowanie o postępach w pracach jest tak samo ważne, jak prośba o przekazanie środków.

Regulamin zamiast ustawy

Pomimo wzrastającej popularności crowdfundingu w Polsce, o czym świadczy choćby duże zainteresowanie publiczności CrowdFestivalem, ta forma finansowania kultury pozostaje nieuregulowana prawnie. Liczne problemy z tym związane ujawniły się podczas spotkania z mecenasem Albertem Stawiszyńskim (Legalna Kultura) podczas festiwalu. Crowdfunding zaczął być przedmiotem publicznej debaty przy okazji nowelizacji „Ustawy o zbiórkach publicznych” w lipcu 2014 roku, ale jednocześnie nie został przez tę ustawę uregulowany. Jedną z kwestii, która wymagałaby regulacji jest to, na jakich zasadach prawnych twórca otrzymuje środki, co implikuje sposób rozliczenia z Urzędem Skarbowym. Obecnie najbardziej powszechnym rozwiązaniem wydaje się być forma darowizny (tak rozwiązało tę kwestię m.in. wspieramkulture.pl). Twórca otrzymuje kwotę pieniężną na zasadzie darowizny z tzw. trzeciej grupy podatkowej co oznacza, że ma obowiązek odprowadzenia podatku od kwoty powyżej 4902 zł. Warto przy tym wspomnieć, że organizacje pożytku publicznego są zwolnione z podatku dochodowego, ale osoby fizyczne i firmy są nim objęte. W czym tkwi jednak problem? Forma prawna, w ramach której twórca otrzymuje środki jest określona przez regulamin portalu, nie regulują jej natomiast żadne przepisy podatkowe. W przypadku, gdyby Urząd Skarbowy uznał, że forma „umowy” między beneficjentem a darczyńcami nie jest darowizną, a inną formą, np. sprzedażą lub przedsprzedażą, to jesteśmy zobowiązani do zapłacenia podatku VAT, jak również obowiązują nas zasady umowy sprzedaży konsumenckiej, tzn. darczyńca ma 10 dni na odstąpienie od umowy. Jeśli więc nie spodoba mu się efekt realizacji projektu, np. album muzyczny lub książka, to należy mu zwrócić to, co wpłacił.

Wiele pytań i kwestii problematycznych generuje właśnie fakt, że to nie ustawa, ale regulaminy portali określają zasady na jakich dochodzi do finansowania projektów. Jednym z podstawowych pytań jest: co się stanie, gdy projekt nie dojdzie do skutku? To, czy środki w pełnej wysokości wrócą do darczyńcy platformy Internetowe regulują same, dlatego bardzo ważne jest, aby zapoznać się z regulaminem. Portale takie jak wspieramkulture.pl, czy eventudu.pl zwracają wpłacającym pełną kwotę. Z punktu widzenia twórcy istotne również jest, to, kiedy suma jest mu przekazywana. Na wspieramkulture.pl twórca otrzymuje środki wtedy, gdy uzbiera 100% kwoty, ale są portale, które przekazują kwotę dopiero, gdy projekt zostanie zrealizowany. Jest to z pewnością forma gwarancji dla wpłacających, ale taka refundacja jest problematyczna dla twórcy, jeśli nie ma on środków własnych na realizację projektu.

Między rynkiem a jakością

Podczas CrowdFestival poruszono również kwestie ideologiczne związane z crowdfundingiem. Podczas debaty, w której udział wzięli: Bogna Świątkowska (Fundacja Bęc Zmiana), Ewa Pietrusiewicz (Ambasador Marki Grolsch), Agnieszka Szydłowska (Trójka – Polskie Radio), Michał Badura (Kancelaria SZiP) oraz Wiktoria Mikowska (wspieramkulture.pl) między panelistami ujawniły się różnice w podejściu do zjawiska crowdfundingu i oprócz cech pozytywnych, mówiono również o zagrożeniach. Crowdfunding uznano za alternatywę do subsydiów publicznych, która pozwala na ucieczkę od skostnienia i biurokracji państwowej. Paneliści zauważyli, że ta forma finansowania zapewnia całkowitą wolność artyście, który nie musi godzić się na ustępstwa merytoryczne pod naciskiem organów państwowych lub sponsorów. Crowdfunding pozwala również uzyskać finansowanie projektom, które nie miałyby szans w oficjalnym obiegu środków publicznych, bo są zbyt niszowe lub nie posiadają środków własnych, wymaganych w ministerialnych programach granatów. Finansowanie „przez tłum” ma również pozytywny efekt społeczny, bo kształci poczucie odpowiedzialności za kulturę i nawyk indywidualnego jej wspierania przez obywateli.

Z drugiej strony jednak zwrócono uwagę na wątpliwą wartość artystyczną projektów finansowanych na portalach crowdfundingowych. Portale nie stosują filtru jakości, dlatego każdy może zaprezentować swój projekt, a o sukcesie decyduje często bardziej umiejętność prowadzenia kampanii, niż wartość merytoryczna. Wystarczy przypomnieć Amerykanina Zacka Browna, który na projekt sałatki ziemniaczanej zgromadził 35 tys. dolarów. Koordynatorzy platform crowdfundingowych twierdzą jednak, że to nie do nich należy ocena projektów. Tu decyduje rynek. A jeśli tak, to twórca musi podporządkować się jego regułom.

dr Kamila Lewandowska