„Spróbuj opiewać okaleczony świat”. Kiedy piękno staje się odpowiedzią na katastrofę

Date of publication: 24.08.2026
Średni czas czytania 10 minutes
print

Są takie wiersze, które zaczynają żyć własnym życiem. Powstają z bardzo konkretnego doświadczenia, ale z czasem przestają należeć wyłącznie do autora i jego historii. Wracają wtedy, gdy świat znów zostaje naznaczony wojną, przemocą, wygnaniem czy stratą. Jednym z takich utworów jest Spróbuj opiewać okaleczony świat Adama Zagajewskiego – wiersz, który po 11 września 2001 roku stał się dla wielu Amerykanów jednym z najważniejszych poetyckich głosów wobec tragedii. Teraz jego słowa zabrzmią ponownie – tym razem w muzyce.

18 listopada podczas festiwalu Eufonie w Filharmonii Narodowej odbędzie się światowe prawykonanie kompozycji Zygmunta Krauze Spróbuj opiewać okaleczony świat na sopran i orkiestrę, w której warstwa słowna wykorzystuje wiersz Adama Zagajewskiego o tym samym tytule. Wykonają ją Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej, dyrygent Yaroslav Shemet oraz sopranistka Joanna Kędzior. W drugiej części wieczoru zabrzmią II Koncert fortepianowyKrauze oraz IV Symfonia G-dur Gustava Mahlera.

Spróbuj opiewać okaleczony świat

Spróbuj opiewać okaleczony świat.
Pamiętaj o długich dniach czerwca
i o poziomkach, kroplach wina rosé.
O pokrzywach, które metodycznie zarastały
opuszczone domostwa wygnanych.
Musisz opiewać okaleczony świat.
Patrzyłeś na eleganckie jachty i okręty;
jeden z nich miał przed sobą długą podróż,
na inny czekała tylko słona nicość.
Widziałeś uchodźców, którzy szli donikąd,
słyszałeś oprawców, którzy radośnie śpiewali.
Powinieneś opiewać okaleczony świat.
Pamiętaj o chwilach, kiedy byliście razem
w białym pokoju i firanka poruszyła się.
Wróć myślą do koncertu, kiedy wybuchła muzyka.
Jesienią zbierałeś żołędzie w parku
a liście wirowały nad bliznami ziemi.Opiewaj okaleczony świat
i szare piórko, zgubione przez drozda,
i delikatne światło, które błądzi i znika
i powraca.

Wiersz z tomu Anteny, cyt. za: Adam Zagajewski, Wiersze wybrane, Wydawnictwo a5, Kraków 2010, s. 250.

Historia tego utworu jest niezwykła. Ukazał się on w angielskim przekładzie Clare Cavanagh w The New Yorker w numerze z 24 września 2001 roku – zaledwie kilkanaście dni po zamachach terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych. Redakcja umieściła go w numerze poświęconym tragedii World Trade Center.

Wiersz nie został jednak napisany po 11 września. Co więcej – jego źródło sięga zupełnie innego doświadczenia. Zagajewski wspominał podróż z ojcem do ukraińskich miasteczek, które po wojnie i przymusowych przesiedleniach opustoszały. Zobaczył tam zniszczone domy, dzikie jabłonie i pokrzywy zarastające miejsce, w których wcześniej toczyło się życie. Było lato, panowała piękna pogoda, a krajobraz jednocześnie zachwycał i przypominał o katastrofie. Poeta mówił o współzawodnictwie piękna i katastrofy.

I właśnie w tym napięciu rodzi się jeden z najważniejszych paradoksów wiersza: jak mówić o pięknie, kiedy świat jest poraniony? Zagajewski nie proponuje ucieczki od cierpienia. Przeciwnie – każe je dostrzec. W jego wierszu obok uchodźców i oprawców pojawiają się poziomki, krople wina, poruszona firanka, koncert, jesienne liście, piórko zgubione przez drozda i światło, które błądzi i znika/ i powraca. To nie jest więc pochwała świata idealnego, lecz próba ocalenia fragmentów mimo świadomości tego, co zostało zniszczone.


Wiersz Adama Zagajewskiego w przekładzie Clare Cavanagh opublikowany w The New Yorker 24 września 2001 roku.

Losy wiersza po 11 września są równie niezwykłe jak jego geneza. Tekst Zagajewskiego zaczął funkcjonować jako rodzaj poetyckiej odpowiedzi na doświadczenie katastrofy. Był przywoływany po kolejnych tragediach, publikowany w antologiach, wykorzystywany podczas spotkań poświęconych pamięci i stracie. Badaczka Clare Cavanagh, tłumaczka utworu, zwraca uwagę, że jego niezwykła trwałość wynika właśnie z tego, że nie odnosi się wyłącznie do jednej katastrofy. Może powracać wszędzie tam, gdzie człowiek próbuje odnaleźć sens po doświadczeniu zniszczenia.

Jest w tym także szczególna rola sztuki. Zagajewski nie przeciwstawia piękna cierpieniu. Pokazuje, że można patrzeć na oba jednocześnie. Można pamiętać o bliznach ziemi i tym samym dostrzegać światło. Można być świadomym, że coś bezpowrotnie zniknęło, a mimo to próbować opiewać to, co pozostało.


Zamach 11 września 2001 roku na World Trade Center, fot. Robert J. Fisch.

18 listopada w Filharmonii Narodowej wiersz otrzyma kolejne życia. Zygmunt Krauze stworzył nową kompozycję na sopran i orkiestrę, której słowa stanowi właśnie tekst Zagajewskiego. Utwór zostanie wykonany po raz pierwszy na świecie podczas Eufonii. To spotkanie dwóch artystów, których twórczość, choć należąca do różnych dziedzin, łączy zainteresowanie pamięcią, historią i człowiekiem wystawionym na doświadczenie przemocy. Krauze wielokrotnie sięgał w swojej twórczości do dramatycznych wydarzeń współczesności. W jego dorobku znalazły się m.in. Tableau Vivant, odnoszące się do stanu wojennego w Polsce, Arabesque, inspirowane wojną w Algierii, Exodus, podejmujący problem migracji, oraz De ira, de dolore, związane z wojną w Ukrainie.

Tym razem punktem wyjścia nie jest jednak konkretne wydarzenie historyczne. Jest nim poetycka próba odpowiedzi na świat, w którym piękno i katastrofa nieustannie istnieją obok siebie. I być może właśnie muzyka pozwala ten paradoks usłyszeć jeszcze mocniej. Słowo mówi o pamięci, stracie i zachwycie. Muzyka może nadać tym doświadczeniom czas, oddech, napięcie i ciszę. Może sprawić, że wiersz, który znamy, zabrzmi nagle tak, jakbyśmy słyszeli do po raz pierwszy.


Zygmunt Krauze, fot. Bartek Barczyk

Nowa kompozycja otworzy koncert, którego druga część prowadzi w stronę zupełnie innego świata muzycznego. Po II Koncercie fortepianowym Zygmunta Krauze, w którym obecne są doświadczenia jego podróży i zachwyt nad różnorodnością kulturową, zabrzmi IV Symfonia G-dur Gustava Mahlera. U Mahlera także pojawia się pytanie o możliwość zachwytu.  Powstałe w 1900 roku dzieło wyróżnia się na tle pozostałych symfonii kompozytora mniejszym aparatem wykonawczym i często uznawane jest za jedno z jego bardziej przystępnych dzieł. Czy jednak rzeczywiście takie jest? Idylliczny finał, w którym sopran solo wykonuje dziecięcą pieśń o rozkoszach niebiańskich, zostaje zestawiony z motywem danse macabre z drugiej części. Ten kontrast może prowadzić do efektu groteski – śmierć jawi się jako stały, ironiczny element życia, a pozorna „przystępność” dzieła skrywa temat ważki i trudny.

Zestawienie tych dzieł tworzy więc coś więcej niż tylko atrakcyjny program koncertowy. To spotkanie różnych sposobów patrzenia na świat i życie nieustannie naznaczone stratą: przez pamięć, przez zachwyt, przez ironię, przez muzykę. A pomiędzy nimi pozostaje zdanie Zagajewskiego – proste i wymagające zarazem: spróbuj opiewać okaleczony świat. Nie oznacza ono, że należy zapomnieć o tym, co zostało zniszczone. Przeciwnie. Być może opiewać można właśnie dlatego, że pamiętamy. Dostrzegamy zarówno blizny, jak i światło. Że po katastrofie nadal potrafimy usłyszeć muzykę.

18 listopada o godz. 19.00 w Filharmonii Narodowej w Warszawie podczas festiwalu Eufonie będzie można usłyszeć światowe prawykonanie „Spróbuj opiewać okaleczony świat” Zygmunta Krauzego – utworu, który po raz pierwszy połączy w muzyce słowa jednego z najważniejszych polskich poetów XX i XXI wieku. Na scenie wystąpią Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej pod batutą Yarosłava Shemeta, sopranistka Joanna Kędzior oraz Zygmunt Krauze przy fortepianie.


Krauze | Mahler | Shemet
18 listopada 2026, godz. 19:00
Filharmonia Narodowa w Warszawie, ul. Jasna 5

Kup bilety!