"Zaproś nas do siebie" - wizyta studyjna w Świdnicy - relacja

Date of publication: 07.07.2023
Średni czas czytania 9 minutes
print

Kiedy nasza koordynatorka projektu „Zaproś nas do siebie” przypisała mnie do tematu „Budowanie oferty instytucji w oparciu o współpracę międzyinstytucjonalną” pomyślałam z radością, że to moje klimaty. Jednak dopiero, gdy przesłano nam program wizyty, okazało się, że jestem prawdziwą szczęściarą, bo każdy z jego punktów wyglądał bardzo interesująco!

Już we Wrocławiu wytypowałam kilka wsiadających do pociągu osób, które według mnie prawdopodobnie wysiądą w Świdnicy i udadzą się w stronę Hotelu Fado. Może sprawiły to walizki, a może fakt, że wyglądali jak ludzie kultury? W kilku przypadkach nie pomyliłam się. Na powitalnym obiedzie zebrała się cała grupa. Rozpoczęła się integracja. Najpierw „moderowane” przez Irminę Rzecką-Wyżgę z NCK delikatne przepytywanie: kto? skąd?, a później coraz śmielej: dlaczego? I po co?

Zaraz potem wizyta nabrała tempa. Spacer z Krzysztofem Dixem po pięknym świdnickim rynku, zakończony w Sali Teatralnej Świdnickiego Ośrodka Kultury. Dziewczyny w kolorowych, ludowych strojach witające uczestników uśmiechem oraz pracowniczki częstujące dobrym słowem. Dyrektor Bożena Kuźma oraz Anna Rudnicka, cudowne, ciepłe osoby, pozwalające na zajrzenie do ich świata oraz pełniące rolę przewodniczek po naszej przygodzie. Panorama okolicy z tarasu widokowego na wieży miejskiego ratusza. Iga Czwartacka, która z pasją o Świdnicy mogłaby mówić bez końca. Murale Roberta Kukli. Wystawa pejzaży na jednym piętrze i wystawa fotografii inspirowanej portretem dziewczynki na kolejnym. Później zadziało się na scenie. Spontanicznie zatańczył SponTan w choreografii Wojciecha Skiślewicza, w zachwyt wprawiły mażoretki prowadzone przez Annę Trzeciak, piękne emocje wzbudziły dzieci tańczące i śpiewające w Klubie Migranta, scenę spowiła też magia Alchemii Teatralnej, której tajniki wyjawili: Halina Szymańska i Andrzej Błażewicz. Gospodynie opowiedziały o prowadzonych w ośrodku kultury i przez ośrodek działaniach, niektórzy goście (ci z lepszą pamięcią) słowa te chłonęli, a ci, którzy swej pamięci nie ufają  - pilnie notowali.

Wieczorem, w Spichlerzu Kultury, słuchaliśmy o organizowanych w Bagieńcu działaniach kulturalnych. Poziom integracji podniósł się na wyższy. Teraz było już nie tylko: Kto?, skąd?, dlaczego? i po co?, ale: co zatem?, ile można? I kiedy? Kulturalnie o kulturze.

Dzień drugi rozpoczęliśmy wycieczką do świdnickiego Aresztu Śledczego. Wizyta wzbudzała różne emocje. Z jednej strony strach (nie co dzień wszak bywamy w takich miejscach), z drugiej zaciekawienie (hmm…nie co dzień wszak bywamy w takich miejscach), z innej - podziw dla majora Bartłomieja Perlaka i Lecha Molińskiego, dzięki którym kultura w postaci koncertów, pokazów kinowych i projektów filmowych trafia do Aresztu. Po łzach wzruszenia, które wywołał u niektórych uczestników dokument nagrany przez osadzonych, przyszła pora na tchu zaparcie. A spowodował to Kościół Pokoju. Przepiękny! I jak mówił ks. bp. Waldemar Pytel byłoby wielkim egoizmem nie pozwolić ludziom cieszyć nim oczy i przede wszystkim nie korzystać z jego idealnej akustyki. Odbywają się w nim koncerty, wiele w ramach corocznego Festiwalu Bachowskiego, na który bilety i wejściówki rozchodzą się bardzo szybko. Bo, jak mówił gospodarz, muzyka ma społeczeństwo uwrażliwiać. O organy w Kościele pokoju troszczą się Zuzanna i Maciej Batorowie, którzy nie tylko chętnie opowiedzieli nam o prowadzonej Fundacji Dobrej Muzyki, swoich działaniach, historii instrumentu, ale i samym organom pozwolili przemówić. Najdłuższa piszczałka - osiem metrów. Robi wrażenie!

Następnym punktem programu był minimaraton fotograficzny. Wielu uczestników musiało wyjść ze swojej strefy komfortu, robiąc coś, co w ich przekonaniu zwykle  nie jest ich mocną stroną. „Moje zdjęcia bywają fatalne”, „Ja nie potrafię kadrować” – słychać było w grupie. Jedna godzina, cztery tematy. Większość wyruszyła na samotną wędrówkę, a przy autoportrecie pomagali przypadkowi przechodnie. Wyzwanie wymogło na nas bycie uważnym na świdnicką przestrzeń, na szczegóły architektoniczne i na ludzi. Pracę oceniali artyści ze Świdnickiego Ośrodka Kultury oraz towarzyszący uczestnikom przez trzy dni wizyty fotograf Tomasz Kaczor. Całość projektu zwieńczona piątkową wystawą w przestrzeni miejskiej. Fajna przygoda!

Drugi dzień zakończyła wizyta w Klubie Łaźnia, gdzie o projekcie Świdnickie Recenzje Muzyczne opowiedział Bartosz Łabuda. Przy dźwiękach utworów zespołu Pielesze mieliśmy integracji grupy ciąg dalszy. I tu już nie było tylko Kto?, skąd?, dlaczego? i po co?, co zatem?, ile można? I kiedy? Tu pytania wskoczyły już na najwyższy poziom: co na to wasz szef? Oraz: za ile?

Och, no i wieczorem tego dnia odpisałam koleżance z pracy, że tak, że żyję, tylko Świdnica mnie pochłonęła…

Ostatniego dnia wizyty dowiedzieliśmy się, że śpiewać może każdy. Że zdolności i umiejętności muzyczne to dwie różne sprawy. Że w nauce jeśli rytm, to nie od razu tonalność. Że dzieci muzyką powinny się bawić. A później zostaliśmy zaproszeni przez Katarzynę Szymko-Kawalec do zabawy w pa-pa-pa (w odpowiednich tonacjach oczywiście, aby nie było zbyt łatwo). I daliśmy radę:) Gdy po śpiewie zainteresowani dopytywali jeszcze o muzyczne sprawy, inni pobiegli do pracowni artystycznej Roberta Kukli. Czego tam nie było! Feeria barw, faktur, struktur! I pół ściany farb w sprayu.

Na koniec odwiedziliśmy jedno ze świdnickich blokowisk, gdzie na podwórku z chustą i opowieściami o działaniach Fundacji Ładne Historie czekała na nas Maria Zięba. Robią tam w fundacji cudowne rzeczy! My tak na szybko stworzyliśmy wiatraczki i pomimo, że niezbyt się kręciły (to kleju za dużo, to wycięcie za małe) też były cudowne. Bo okoliczności… Bo ludzie…

W piątek mój pociąg odjeżdżał nieco wcześniej, musiałam zrezygnować z ostatnich wspólnych chwil. Wyjechałam z notesem pełnym notatek,  nowymi znajomościami, ciekawymi doświadczeniami. W ciągu trzech dni dotknęliśmy prawie wszystkich sfer kultury. Zadaliśmy też wiele służących integracji pytań. Działo się! I już dziś zazdroszczę koleżance, która jedzie na kolejną wizytę studyjną w ramach projektu "Zaproś nas do siebie"…

Agnieszka Berdyszak

Centrum Kultury Czempiń