Nie gorsi od Zachodu

Date of publication: 16.07.2014
Średni czas czytania 7 minutes
print
Sponsoring kultury uznaje się w Polsce za jedną ze „zdobyczy” transformacji. A jednak brak odpowiednich warunków legislacyjnych, które, zdaniem wielu, w krajach Europy Zachodniej funkcjonują od dawna, uniemożliwia rozwój współpracy kultury i biznesu.

Tydzień temu pisałam o ulgach podatkowych w USA i o tym, jak wpływają one na zaangażowanie sfer prywatnych w filantropię kulturalną. Przede wszystkim starałam się udowodnić, że Europa nie będzie w stanie czerpać z amerykańskiego systemu ulg podatkowych, bo został on ukształtowany w zupełnie innych warunkach społeczno-ekonomicznych. Dziś ograniczę się wyłącznie do Starego Kontynentu, aby zastanowić się, czy Zachód Europy jest dla Polski w tym względzie wzorem dla naśladowania.

W Polsce wiele mówi się o tym, że biznes nie wspiera kultury, bo sponsoring nie doczekał się własnej definicji w ustawie, a także nie wiążą się z nim żadne ulgi dla przedsiębiorstw. Ulgi podatkowe dla sponsorów i darczyńców są rodzajem pośredniego subsydiowania kultury. Stanowią one przesunięcie koncentracji z podaży na popyt – większa odpowiedzialność za kulturę zostaje przerzucona na obywateli. Jak powiedział kiedyś francuski Minister Kultury Frédéric Mitterrand: „Odpowiedzialnością państwa i wszelkich organów publicznych nie jest wyłącznie finansowanie życia kulturalnego, ale wspieranie inicjatyw społeczeństwa obywatelskiego”. Państwa „demokratyzują” system finansowania kultury, zachęcając podmioty niepubliczne do jej wspierania. Można przypuszczać, że starsze demokracje mają dużo większe doświadczenie w tej kwestii, co przekłada się na bogatszy pakiet ulg podatkowych dla sponsorów.

A jednak, jak wskazuje Compendium on Cultural Policies and Trends in Europe oraz europejski raport Financing the Arts and Culture in the European Union z 2006 roku, Polska nie bardzo różni się od innych krajów europejskich, jeśli chodzi o sposób, w jaki sponsoring kultury jest intepretowany w rozliczeniu podatkowym. W większości krajów Europy jest on uznawany za koszt uzyskania przychodu i odliczany na tej podstawie od podstawy podatkowej. Według raportu Europejskiej Komisji ds. Kultury i Biznesu (CEREC), w większości krajów europejskich przepisy prawne wymagają od instytucji kultury świadczenia usług promocyjnych na rzecz sponsora. A więc, m.in. w Szwecji, Włoszech, Irlandii czy Austrii, sponsor ma możliwość odliczenia kosztów sponsoringu od podatku, jeśli zostaną one uznane za koszty reklamowe. Należy przy tym zaznaczyć, że w tych krajach sponsoring kultury również nie jest traktowany jako odrębny przypadek, ale obejmują go zapisy dotyczące sponsoringu pojmowanego ogólnie.

Wyjątkiem jest tu Rumunia, paradoksalnie państwo nie zaliczające się do europejskiego Zachodu. Rumuńska „Ustawa o sponsoringu” jest w tym znaczeniu nietypowa, że sponsoring określa się w niej jako „przekazanie środków na rzecz działalności nielukratywnej m.in. kulturalnej, artystycznej, edukacyjnej, naukowej, humanitarnej, religijnej, ekologicznej” itp. Ustawa reguluje przy tym wysokość odliczenia podatkowego na trzech poziomach: 5, 8 i 10 procent darowanej kwoty, w zależności od rodzaju beneficjanta. Kultura i sztuka cieszą się względami ustawodawcy, znalazły się bowiem w grupie objętej ulgą 10-cio procentową, obok edukacji, zdrowia, akcji humanitarnych i społecznych oraz środowiska naturalnego. Ustawa nie tylko reguluje przepisy podatkowe i sposób rozliczania sponsoringu, ale zmienia również istotę samego zjawiska. Sponsoring kultury jest rozumiany jako przejaw odpowiedzialności społecznej, nie promocji marek. Warto zauważyć, że sponsoring sportu, w ramach którego firma ma okazję wypromować swoją markę, znalazł się w grupie najmniej uprzywilejowanych beneficjentów, których wspieranie gratyfikowane jest na poziomie 5-cio procentowym.

Główna różnica między krajami europejskimi polega nie na tym, jakimi ulgami podatkowymi nagradzają one sponsorów, ale jaka forma wsparcia kultury jest dominująca. Wspieranie kultury może odbywać się w ramach wzajemnej wymiany usług (sponsoring) lub przekazania środków finansowych lub darów (darowizna), któremu przypisuje się altruistyczne motywacje. Podejście utylitarystyczne, stawiające w centrum odnoszenie zysku spowodowało na przestrzeni ostatnich dekad XX w. przesunięcie akcentu z relacji filantropijnej w układ wzajemnych korzyści. Sponsoring wyparł „wspieranie” kultury, a zasada win-win stała się słowem-kluczem w relacjach kultury i biznesu.

Wyjątkiem jest Francja, gdzie mimo obecności w ustawodawstwie tradycyjnej formy sponsoringu, główną rolę odgrywa filantropia (fr. Mécénat). Mécénat definiowany jest jako „akt wsparcia finansowego bez jakiegokolwiek wynagrodzenia ze strony beneficjenta, w celu wspierania działalności, dzieła lub osoby służącej dobru publicznemu”. Ten rodzaj filantropii nie ma jednak natury czysto altruistycznej, jest on dla firm środkiem komunikacji i elementem strategii. W tym sensie Mécénat  może być uznany za zjawisko zwane w krajach anglosaskich corporate philantropy, czyli forma dobroczynności, za pomocą której firma buduje swój wizerunek. Ma więc naturę pośrednią między sponsoringiem i darowizną.

Polska należy do krajów, w których wspieranie kultury przez biznes jest wciąż zaliczany do sponsoringu, czyli transakcji w zamian za usługi promocyjne. Podobnie jest w Niemczech, a jednak tam specjalny zapis zawarty w ustawie zabrania intensywnej eksploatacji reklamowej podmiotów zwolnionych z podatku dochodowego, czyli, m.in. organizacji pożytku publicznego. Niektóre rozwiązania „zachodnie” polegają więc nie tyle na przyznawaniu większych korzyści biznesowi, co ochronie kultury przed eksploatacją reklamową.

dr Kamila Lewandowska