Wszyscy inni, a jednak tacy sami [ZAPROŚ NAS DO SIEBIE!]

Data publikacji: 02.12.2019
Średni czas czytania 5 minut
drukuj

Przyznam, że decyzja o aplikowaniu do programu „Zaproś nas do siebie 2019” jest najlepszą decyzją, jaką można podjąć w sytuacji, kiedy ilość pytań stanowczo przeważa nad ilością odpowiedzi. Praca w kulturze to nieustanna zmiana i metamorfoza, która ma prowadzić do satysfakcji zarówno nas, jak i odbiorców naszych działań. Czasem boimy się tej zmiany. Kiedy jej brak, ucieka nam czas, dusi nas rutyna, działania stają się mechaniczne, dni podobne do siebie...

„Zaproś nas do siebie” budzi z tego marazmu, inspiruje, przypomina sens naszej pracy.

A swoją niezwykłość objawia na wielu poziomach.

Po pierwsze: instytucja

Projekt z pewnością jest wyzwaniem dla każdego ośrodka kultury. Na początku także wielką niewiadomą i zbiorem oczekiwań, wyobrażeń i nieokreślonej euforii. Na pierwszym spotkaniu, które odbyło się po powrocie z Radziejowic, zatrzęsło nami pytanie: czy my właściwie mamy wspólny cel? To było mocne i bolesne, otrzeźwiające jak kubeł lodowatej wody. Nikt nie był w stanie udzielić odpowiedzi. Od tamtej pory minęło kilka miesięcy i nadal szukamy, ale teraz z całą paletą inspiracji i drogowskazów. Udało nam się wprowadzić wiele drobnych, ale niezwykle satysfakcjonujących zmian. Czujemy, że są potrzebne, wierzymy, że będą się rozprzestrzeniać i przynosić kolejne owoce. Przede wszystkim poczuliśmy potrzebę usłyszenia głosu tych, dla których to wszystko robimy. Wystawiliśmy leżaki i parasole, zbudowaliśmy regały na plener z książkami, weszliśmy w kooperację z innymi instytucjami, stworzyliśmy kieszonkowy kalendarz z letnimi imprezami, stworzyliśmy nowe logo i księgę znaków. Otrzymaliśmy nowe zakresy obowiązków i przesunięcia w strukturze pracowniczej. Obecnie powstaje także autorski program Alicji – „Przysposobienie do życia w kulturze”. Zrozumieliśmy, że zmiana nie jest równoznaczna z rewolucją. Zrozumieliśmy, że jest ciągła, nieustanna i wymaga prawdy, nawet jeśli musimy czasem przyjąć niewygodną krytykę.

Po drugie: pracownik

Drugi poziom „magii Zaprosia” to z pewnością samorozwój i ogromny zastrzyk energii dla każdego, kto uczestniczy w wyjazdach studyjnych. Mnogość odwiedzonych placówek, niezwykli profesjonaliści i sposób prowadzenia spotkań zrobiły na wszystkich wrażenie (Dorota Kostowska, Olga Ślifirska i Karolina Michalska – mistrzostwo świata!). Każdy z nas indywidualnie przełożył swoje wrażenia i zdobytą wiedzę na pracę, wpływając także na pracę całego zespołu. Dla mnie projekt jest ogromnym lustrem, które pozwoliło mi odkryć różne strony mojej osobowości, stylu pracy, potrzeb i umiejętności. Przyznam, nie zawsze byłam zadowolona z tego, co widzę w tym lustrze, ale wiedza – również o słabościach – jest niezwykle potrzebna w dalszym rozwoju. Podjęłam kilka osobistych decyzji, m.in. o kontynuowaniu kształcenia i teraz jestem studentką studiów menadżerskich dla artystów i animatorów kultury. „Zaproś nas do siebie” to gwiazdkowy prezent od losu, jeszcze długo przed gwiazdką.

Po trzecie: człowiek

I w końcu poziom osobistych wrażeń, już nie jako pracownika, ale jako człowieka. Czas niezwykłych wieczorów (i poranków) integracyjnych, wspólnego śmiechu i dzielenia się problemami, zawiązywania przyjaźni, wzajemnej motywacji, poznawania najdalszych zakątków Polski, kultury, kuchni, tradycji – czas, za którym już tęsknię. Zaproś nas do siebie działa ku pokrzepieniu serc, bo przecież każdy z nas zmaga się z problemami. Często są bardzo zbieżne, bądź takie same. „Zaproś” daje nadzieje, że to wszystko, pomimo trudu, ma sens. Wystarczy wziąć udział w „Zaprosiu” i nabrać wiatru w żagle! Mam nadzieję, że zakończenie projektu nie jest końcem, a początkiem! Wierzę, że moc „Zaprosia” pozwoli nam utrzymać powstałe więzi i wspólnie realizować nowe projekty. Pomysły już mamy. Jeden cel, wiele dróg, wspólny mianownik!

Izabela Treutle
Lidzbarski Dom Kultury