Wierzę, ale w jaki sposób? Krzysztof Penderecki i jego Credo

Data publikacji: 13.08.2026
Średni czas czytania 10 minut
drukuj

W poniedziałek 23 listopadagodz. 19:00Filharmonii Narodowej zabrzmi dzieło, które Krzysztof Penderecki ukończył w 1998 roku. Data koncertu ma przy tym wyjątkowe znaczenie: 23 listopada 1933 roku kompozytor urodził się w Dębicy. To nie będzie jednak muzyczny pomnik. Credo jest dziełem, które nadal stawia pytania – i właśnie dlatego tak dobrze wpisuje się w tegoroczne hasło Eufonii: „Złote spoiwo”.

Historia Credo zaczęła się od większego zamysłu. W 1996 roku Helmuth Rilling, dyrygent związany z Internationale Bachakademie Stuttgart i Oregon Bach Festival, zamówił u Pendereckiego mszę. Kompozytor rozpoczął pracę od centralnej części liturgii – Credo. Skala przedsięwzięcia szybko jednak przerosła pierwotne założenia. Zamiast fragmentu większej całości powstało trwające około godziny, samodzielne dzieło.

Prawykonanie odbyło się 11 lipca 1998 roku w Eugene w stanie Oregon podczas Oregon Bach Festival. Utwór poprowadził właśnie Helmuth Rilling, któremu kompozytor zadedykował dzieło. Credo bardzo szybko zaczęło żyć własnym życiem. Jeszcze w 1998 roku odbyły się kolejne ważne wykonania, a europejska premiera miała miejsce w Krakowie 5 października tego samego roku.

Dziś kompozycja należy do najważniejszych dzieł sakralnych w dorobku Pendereckiego. Jej wyjątkowość potwierdza również historia nagrania: rejestracja pod dyrekcją Rillinga otrzymała Grammy w kategorii Best Choral Performance.

Krzysztof Penderecki, fot. Romina Santarelli / Ministerio de Cultura de la Nación

Najciekawsze w Credo jest być może to, że Penderecki nie potraktował tekstu wyznania wiary jako zamkniętej, nienaruszalnej formuły.

Punktem wyjścia jest łaciński tekst Credo z liturgii mszy. Kompozytor rozszerzył go jednak o inne teksty liturgiczne, hymny i fragmenty biblijne. Pojawiają się między innymi Pange lingua, Popule meus, Salve festa diesHaec dies, fragment Apokalipsy św. Jana, a także polskie pieśni religijne – Ludu, mój luduKtóryś za nas cierpiał. Do kompozycji włączony został również protestancki hymn Aus tiefer Not.

To właśnie dzięki temu Credo przestaje być wyłącznie muzycznym opracowaniem jednego tekstu liturgicznego. Spotykają się tu różne tradycje chrześcijaństwa: katolicka, protestancka i prawosławna. Sam Penderecki podkreślał osobisty charakter swojej muzyki religijnej, mówiąc: „Nie wyobrażam sobie, aby ktoś niewierzący mógł napisać Credo”.

W tym sensie tytułowe „wierzę” nie oznacza jedynie powtórzenia gotowej formuły. Jest deklaracją kompozytora, który sięga do różnych źródeł tradycji, zestawia je ze sobą i buduje z nich własną wypowiedź.

Krzysztof Penderecki, fot. Romina Santarelli / Ministerio de Cultura de la Nación

To szczególnie interesujące, jeśli pamiętamy, kim był Penderecki.

W latach 50. i 60. XX wieku należał do najważniejszych przedstawicieli polskiej awangardy. Jego Tren – Ofiarom Hiroszimy z 1960 roku przyniósł mu międzynarodowe uznanie, podobnie jak Pasja według św. Łukasza. W swoich wczesnych dziełach eksperymentował z brzmieniem instrumentów i sposobami artykulacji, współtworząc język muzycznego sonoryzmu.

Późniejsza twórczość Pendereckiego coraz częściej prowadziła jednak w stronę tradycyjnych form, harmonii i brzmień. Nie oznaczało to porzucenia nowoczesności, lecz próbę rozmowy z historią muzyki na własnych zasadach.

Credo jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej drogi. To dzieło zakorzenione w wielowiekowej tradycji, ale napisane przez kompozytora, który doskonale znał możliwości współczesnego języka muzycznego.

Dlatego obok monumentalnych partii chóralnych znajdziemy tu fragmenty liryczne, kontrasty dynamiczne i rozbudowaną kolorystykę orkiestry. Sam aparat wykonawczy mówi zresztą wiele o skali przedsięwzięcia: pięcioro solistów, chór dziecięcy, chór mieszany oraz orkiestra. Partytura przewiduje również dodatkową grupę instrumentów dętych umieszczoną poza estradą.

To muzyka wielkiego formatu – dosłownie i metaforycznie.

Krzysztof Penderecki, fot. Wojciech Domagała

Credo zostało podzielone na siedem części: Credo, Qui propter nos homines, Et incarnatus est, Crucifixus, Et resurrexit, Et in Spiritum Sanctum oraz Et vitam venturi saeculi.

W centrum dzieła znajduje się Crucifixus – fragment poświęcony ukrzyżowaniu – połączony z rozbudowaną sekwencją Crucem tuam adoramus, Domine. W tym miejscu szczególnie wyraźnie spotykają się różne źródła tekstowe i tradycje obecne w całej kompozycji.

A potem następuje przejście ku Et resurrexit. Sama konstrukcja dzieła prowadzi więc słuchacza przez kolejne etapy wyznania wiary: od deklaracji, przez wcielenie i śmierć, aż po zmartwychwstanie i oczekiwanie życia wiecznego.

Nie trzeba jednak być osobą wierzącą ani znać liturgii, żeby odnaleźć w tej muzyce emocje. Jej siła tkwi także w samym doświadczeniu zbiorowości: wielu ludzkich głosów, które w pewnym momencie przestają być pojedynczymi głosami, a stają się jednym ogromnym brzmieniem.

Krzysztof Penderecki, fot. Krzysztof Wójcik

I właśnie tutaj Credo spotyka się z tegorocznymi Eufoniami.

Hasłem ósmej edycji festiwalu jest „Złote spoiwo”, a jego symbolem – kintsugi, japońska sztuka naprawiania rozbitej ceramiki poprzez łączenie jej fragmentów złotem. Tegoroczny program koncentruje się między innymi na pamięci, przemijaniu, duchowości i poszukiwaniu sensu we współczesnym świecie.

Credo nie jest dosłowną ilustracją tej idei. Jest jednak dziełem, w którym różne fragmenty tradycji zostają połączone w jedną artystyczną całość. Łacińska liturgia spotyka polskie pieśni religijne, protestancki chorał i teksty biblijne. To muzyka, która nie zaciera różnic między tymi źródłami, lecz pozwala im zabrzmieć obok siebie.

A to szczególnie ważne w kontekście Eufonii – festiwalu, którego ideą jest spotkanie kultur Europy Środkowo-Wschodniej poprzez muzykę.

Tegoroczne wykonanie będzie miało również szczególny wymiar artystyczny. Credo wykona Orkiestra i Chór Filharmonii im. Karola Szymanowskiego w Krakowie wraz z Chórem Chłopięcym i Dziewczęcym Filharmonii Krakowskiej oraz Ukraińskim Chórem Chłopięcym i Dziewczęcym Filharmonii Krakowskiej. Za pulpitem dyrygenckim stanie Michał Klauza. Partie solowe wykonają Natalia Rubiś, Karolina Sikora, Anna Radziejewska, Rafał Żurek i Artur Janda.

Obecność ukraińskiego chóru dziecięcego nadaje temu wykonaniu dodatkowy, współczesny kontekst. Zespół powstał w 2022 roku z inicjatywy Filharmonii Krakowskiej dla dzieci, które w wyniku wojny w Ukrainie znalazły schronienie w Polsce. Jego działalność ma służyć zarówno artystycznemu rozwojowi młodych śpiewaków, jak i podtrzymywaniu ich więzi z ukraińską kulturą.

To nie jest jednak historia dopisana na siłę do dzieła sprzed niemal trzydziestu lat. Credo od początku było muzyką, która przekraczała pojedynczą tradycję. Penderecki sięgał po teksty różnych wyznań i kultur chrześcijańskich, tworząc z nich własną kompozycyjną całość.

Krzysztof Penderecki, fot. Romina Santarelli / Ministerio de Cultura de la Nación

W 1998 roku prawykonanie Credo w Oregonie zakończyło się dziesięciominutową owacją na stojąco. Na koncercie obecnych było około 2500 osób.

Ponad ćwierć wieku później dzieło nadal nie straciło swojej siły.

Być może dlatego, że jego pytania są starsze niż sama muzyka Pendereckiego. Czym jest wiara? Co pozostaje z tradycji, kiedy świat się zmienia? Czy można połączyć różne doświadczenia bez ich ujednolicania? I czy wspólne słuchanie może być doświadczeniem wspólnoty?

23 listopada – w dniu urodzin Krzysztofa Pendereckiego – jego Credo zabrzmi w Filharmonii Narodowej. Warto znaleźć się na sali i usłyszeć, jak „wierzę” jednego człowieka zamienia się w głos wielu.


Penderecki: Credo | Klauza
23 listopada 2026, godz. 19:00
Filharmonia Narodowa w Warszawie, ul. Jasna 5

Kup bilety!