„Mayday” – Kultura Dostępna w Kinach

Sieć Kin Helios
Czw. 22 października 2020 r.
Cena biletu: 10 PLN

Seanse odbywają się w wybranych kinach sieci Helios (więcej na www.helios.pl)

Janek prowadzi podwójne życie – jest mężem Basi oraz… Marysi. Dzięki umiejętnemu lawirowaniu wszystko jakoś się układa… do czasu, gdy pewnego dnia na głowę Janka spadną dodatkowe, pozamałżeńskie kłopoty.

Czy w kinie potrzebujemy sie śmiać?

Recenzja Łukasza Maciejewskiego

Mit „Maydaya” prześladuje mnie od lat. Prześladuje? Złe określenie. W zasadzie towarzyszy. Mieszkając w Krakowie, co jakiś czas słyszę o „Maydayu”, ponieważ najbardziej, nazwijmy to, ikoniczna wersja sztuki Raya Cooneya jest grana właśnie w Krakowie, w Teatrze Bagatela. Odpremiery spektaklu, w maju 1994 roku, przedstawienie w reżyserii Wojciecha Pokory obejrzało w „Bagateli” grubo ponad pół miliona widzów. To absolutny rekord popularności. Tekst Cooneya w tłumaczeniu Elżbiety Woźniak grany jest z resztą od lat, również na innychscenach teatralnych, niemal zawsze z powodzeniem. Powód tej nadzwyczajnej popularności, nie jest trudny do wyjaśnienia. Również w teatrze chcemy się śmiać, beztrosko cieszyć z cudzych problemów, a im czasy są trudniejsze, tym śmiech w teatrze wydaje się coraz bardziej potrzebny. Pytanie, czy w kinie potrzebujemy tego samego? I tak, i nie. Znane i częste są eksodusy scenariuszy filmowych przerabianych na sztuki teatralne. Każdy sezon teatralny w Polsce przynosi od kilku do kilkunastu tego rodzaju adaptacji, jednak przenosiny sztuk teatralnych do kina, udają się zdecydowanie rzadziej. Dlaczego? Sztuki sceniczne, pisane są z myślą o teatrze, to zupełnie inna świadomość i odmienny rytm myślenia niż wprzypadku skryptów stricte filmowych. Zawsze jednak można taki tekst dramatyczny odpowiednio przerobić, przystosować na potrzeby kina, filmowo uatrakcyjnić. I to jest właśnie przypadek filmowego „Maydaya”. A chociaż, nie ukrywam, zdecydowanie wolę wersję teatralną, trudno nie dostrzec w tej filmowej próbie przemycenia czegoś subtelniejszego w sprawdzonej, ale małofinezyjnej strukturze polskiej komedii romantycznej.

W filmowej opowieści o przeciętnym mężczyźnie z ponadprzeciętnymi talentami do bigamii, na plan pierwszy wysuwa się aktorska dezynwoltura najpopularniejszych polskich aktorów, ze wskazaniem na gwiazdorskie popisy Piotra AdamczykaAdama Woronowicza. Obaj świetnie odnajdują się w komediowej konwencji, obaj delikatnie obśmiewają własny wizerunek i prezentują godny podziwu dystans do siebie. A dookoła nich, mniej lub bardziej prawdopodobne zwroty akcji, piękne, ale niezbyt rozgarnięte kobiety, oraz świat, do którego jeżeli w ogóle docierają jakiekolwiek problemy, mają one wyłącznie charakter damsko-męskiego qui pro quo.

Nie ma potrzeby brania tego filmu na serio, wymagania od „Maydaya” głębszych treści i refleksji, podobnie jak w wypadku sztuki teatralnej, również filmowy „Mayday” Sama Akina ma nam poprostu podarować uśmiech.

 

 

 

 

 

 

 

 

Łukasz Maciejewski – urodzony w Tarnowie dziennikarz, krytyk filmowy i krytyk teatralny. Absolwent filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, wykładowca na Wydziale Aktorskim PWSFiT im. Leona Schillera w Łodzi, a od 2016 roku ambasador projektu Kultura Dostępna realizowanego przez Narodowe Centrum Kultury. Autor takich książek jak Aktorki. Portrety, czy Flirtując z życiem. Danuta Stenka w rozmowie z Łukaszem Maciejewskim.


„Mayday” (2019)

Reżyseria: Sam Akina
Scenariusz: Sam Akina, Jules Jones, Wojciech Pałys, Hanna Węsierska
Obsada: Piotr Adamczyk, Anna Dereszowska, Weronika Książkiewicz, Adam Woronowicz
Dystrybutor: Kino Świat