W poszukiwaniu lepszego domu

04.01.2018
6 minut

Brzydkie marcowe popołudnie nie napawało optymizmem. Tak samo szafy segregatorów i sterty papierów czyhające na Bogu ducha winne panie z biura. I nawet ludzie, zwykle wchodzący o tej porze co parę minut, tym razem nie dopisywali. A co, jeśli tak będzie już zawsze? 

 VI wizyta studyjna
Fot. Adam Kajda, VI wizyta studyjna

Bo pani zza biurka też miewa swoje obawy. To nie jest tak, że wszystko jej obojętne, że niby jak za biurkiem, to za biurkiem… Pani zza biurka też chce mieć lepszy dom. Dom kultury! I nie chodzi tu o półki gęsto zastawione przykurzonymi książkami czy zafoliowanymi jeszcze płytami, wstawionymi w zamknięte regały podpierające ściany pełne dyplomów z zamierzchłych czasów. Chodzi o taki dom kultury, który – nawet jeśli nie miałby tych ścian – to miałby to, co najważniejsze – duszę.

O taki dom kultury panie z biura codziennie zabiegały, a nawet – ba! – nie raz walczyły! Czasem szło im rewelacyjnie, same trafione inicjatywy i ich zadowoleni uczestnicy, a czasem… no cóż. Jak w każdej pracy zdarzały się pewne potknięcia. Powodowały one takie drobne rysy na powierzchni myśli tych pań – niby niewidoczne,  a jednak odczuwalne. Niewygodnie uwierające świadomość. Bo przecież można było zrobić coś lepiej i inaczej...

Czy to brzmi znajomo? Bo my, panie z biura Gminnego Ośrodka Kultury w Suszcu byłyśmy właśnie w takim miejscu i czasie. I mogłybyśmy tak sobie siedzieć i gromadzić kolejne niewidoczne rysy na powierzchni, z czasem przeradzające się w gęstą siatkę pęknięć grożących zawaleniem obiektu, ale… to do nas niepodobne. Gotowość do działania zbiegła się z końcówką naboru do programu „Zaproś nas do siebie! 2017”. Formularz zgłoszeniowy miał być krótką ankietą, a okazał się dokumentem zmuszającym do poszukiwania danych i refleksji nad własną instytucją. Po czterech godzinach wypełniania było już jasne, że jeśli nie „Zaproś”, to co?

Po ogłoszeniu wyników naboru odetchnęłyśmy z ulgą, że jednak „Zaproś”! Dalej wszystko potoczyło się błyskawicznie: spotkania, szkolenia, warsztaty, wyjazdy. A co najważniejsze: mnóstwo fantastycznych ludzi i inspiracji. Nagle okazało się, że argument: „to się nie da” przestał istnieć, bo… wszędzie w Polsce – od Gdyni po Gorlice – da się. Że w każdym miejscu są podobne problemy, a kwestia ich rozwiązania to nie posiadanie wiedzy tajemnej i nadprzyrodzonych zdolności, tylko kompetencje, dobre nastawienie i pełna refleksji praca. To wsparcie ze strony załogi NCK, ale też innych uczestników i uczestniczek programu. To wiara w siebie i w wartość wykonywanej pracy.

„Zaproś nas do siebie” to nie tylko 292 godziny podnoszenia kompetencji – to przede wszystkim zmiana sposobu myślenia o instytucji i jej zasobach, głęboka analiza tego, co już mamy i próba zmierzenia się z oczekiwaniami różnych grup mieszkańców i mieszkanek gminy Suszec. Rezultatem tych działań jest zmodyfikowana oferta kulturalna, stworzenie bardziej przyjaznej przestrzeni i stref do wspólnego po-prostu-bycia. To przemyślany plan dalszej działalności, opartej o największy skarb naszego regionu: dziedzictwo kulturowe.

Czy było łatwo? Niekoniecznie. Program wymagał dużego zaangażowania, mobilności i przede wszystkim chęci do zmiany. Czy było warto? Zdecydowanie tak. Ogrom inspiracji i wiedzy sprawił, że jesteśmy bardziej pewne siebie i kierunku, w którym zmierzamy. Że stawiamy przede wszystkim na jakość, nawet jeśli nie każdy to rozumie. Na nowo spojrzałyśmy na lokalną społeczność, na naszą gminę, na drzemiący w niej potencjał. Uruchomiłyśmy nowe działania, które pomimo obaw że „to się nie da” okazały się sukcesem. Znalazłyśmy partnerów do współpracy w całym kraju.

W poszukiwaniu lepszego domu przejechałyśmy pół Polski, mnóstwo się nauczyłyśmy i spotkałyśmy niezwykłych ludzi, ale właśnie o to chodziło. Bo dlaczego lepszy dom ma być tylko lepszym, a nie tym wymarzonym?

Agnieszka Zielonka-Mitura
Gminny Ośrodek Kultury w Suszcu