"Pitbull. Nowe porządki"
Polska, sieć Kin Helios w całej Polsce, Kino Iluzjon i Elektronik w Warszawie

"Pitbull. Nowe porządki" - Kultura Dostępna w kinach

Czwartek, 27-04-2017
rozpoczęcie o 18:00
Polska, sieć Kin Helios w całej Polsce, Kino Iluzjon i Elektronik w Warszawie

„Będzie zabójstwo. I ja w nim będę brał udział. A mówię ci to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnisz”. Tymi słowami Bogusław Linda, w roli gangstera złamanego przeszłością, powraca na wielki ekran. W filmie Patryka Vegi „Pitbull. Nowe porządki” rzuca wyzwanie niepokornemu policjantowi o pseudonimie Majami z mokotowskiej komendy. Gdy Majami zaczyna rozpracowywać grupę  gangsterów, jego droga przecina się z losami bohaterów dawnego Pitbulla - Gebelsem, Igorem i Barszczykiem. Okazuje się, że sekcja zabójstw z Pałacu Mostowskich rozpracowuje grupę mokotowską do tematu gangu „obcinaczy palców”, odpowiedzialnego za serię porwań i zabójstw. Policjanci z obydwu komend zaczynają rozumieć, że mają do czynienia z najsilniejszą organizacją przestępczą w Polsce i jeśli chcą ją rozbić, muszą ze sobą współpracować.    

Żywy obraz polskiego półświatka

Recenzja Łukasza Maciejewskiego

"Pitbull. Nowe porządki" to na pewno nie jest kino gangsterskie spod znaku Martina Scorsese czy Briana DePalmy. Nawet Władysław Pasikowski z "Psami" czy z "Krollem" prezentuje się przy "Pitbullu" niczym krawiec haute cuture przy wyszczekanym sprzedawcy hot dogów. Czy to zarzut? Niekoniecznie.

Patryk Vega, twórca pierwszego "Pitbulla", ale i na przykład "Ciacha", niczego nie udaje. Nakręcił sprawny, komercyjny film, żerujący na najprostszych, żeby nie powiedzieć prostackich zachowaniach, bohaterów, ale jednocześnie oddający żywy, chociaż pewnie nieco przerysowany obraz rodzimego półświatka. Vega zna temat dobrze. Nakręcił "Służby specjalne", publikuje również wydawnicze bestsellery na temat mafijnych porachunków, a wieloletnia praca przy projektach z założenia komercyjnych, pozwoliła mu na znakomite wyczucie zapotrzebowania widzów.

"Pitbull. Nowe porządki" okazał się strzałem w dziesiątkę. To był wielki kinowy hit. Wprawdzie entuzjaści kultowej pierwszej części mogą poczuć się nieco rozczarowani, że bohaterowie "Pitbulla" z 2005 roku pojawiają się w o wiele mniejszych rolach, jak Gebels grany przez Andrzeja Grabowskiego, albo wyłącznie w epizodach. Do znanego teamu dołączyły przecież nowe, równie ciekawe twarze. Nie zmieniło się natomiast podejście. Nikt nie udaje "Mimi Vice". Policjanci są ciągle niedofinansowani, częściowo skorumpowani, nie jest idealnie.

Poza wiodącym prym, przystojnym, ale trochę drętwym komisarzem "Majami", granym przez Piotra Stramowskiego (jego znak rozpoznawczy to irokez), najciekawsza aktorsko jest jednak "zła strona" uosabiana przez gangstera Babcię, w tej roli Bogusław Linda, czy psychopatę Zupę, w błyskotliwej roli Krzysztofa Czeczota.

Dla mnie jednak największą niespodzianką filmu była rola Mai Ostaszewskiej. Wybitna aktorka teatru Warlikowskiego i Lupy, kolejny raz udowadnia, że nie ma ról, których by nie zagrała. Jako gadatliwa dresiara z ambicjami kradnie całe show. W jednej ze scen filmu mówi na przykład: „Tatuaż ma duże znaczenie. Ja na przykład mam komara. - Gdzie? - Na tyłku. - A od czego komar? - Od bzykania...”

.

Łukasz Maciejewski

Łukasz Maciejewski

(fot. Marcin Oliva Soto)